Wczoraj oglądałem 20 min beznadziejnego telewizyjnego gówna jakim była produkcja USA pt. "Nick Fury". Mając w pamięci moje dawne lata spędzane z komiksami Marvela, nastawiłem się na niewymagającą acz efektowną rozrywkę. Niestety, czekały mnie srogi gwałt na oczach. Role tytułowa grał Husselhoff, co było bardzo bardzo złym prognostykiem. Krótko mówiąc, Husselhoff, dialogi, efekty specjalne i Husselhoff nie pozwoliły mi wytrzymać zbyt długo. 20 min.
Wspominam tylko o tym, że międzyczasie leciał naprawdę dobry film francuski i żal mój (a zwłaszcza moich rodziców) jest nieodżałowany...
Hate you Husselhoff!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Francuskie kino... fuuu... A co do Nick'a, ja bym to chciał mieć na półce, klasyka :D.
OdpowiedzUsuńgoe
Łączę się z Tobą w bólu - ja do tej pory mam traumę po obejrzeniu jednego trzyminutowego teledysku Hasselhoffa. Dlatego Hasselhoffowi w jakiejkolwiek postaci mówimy stanowcze: NIE! ;)
OdpowiedzUsuń