Niestety, nie czytałem Prousta (7 tomów mnie obecnie przerasta) ale tytuł jest zgrabny.
Mówiąc serio, od Nowego Roku zacząłem liczyć co tydzień ile dni efektywnie wykorzystałem. Efektywność jest tu kwestią czysto subiektywną i dyskusyjną- rzecz jasna. Tym niemniej wychodzi mi, że na tydzień spędziłem ok. 4 dni, co w ciągu 3 tygodni daje mi 12 dni.
Ta.
Myślę, że gdybym w końcu znalazł jakąś pracę/praktykę to moje ratio poszybowałoby do góry. Niestety, na razie nic tego nie zapowiada, a zagospodarowanie czasu będzie na moich barkach.
Już się boję rozliczenia miesięcznego...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Myślę, że zbyt ostre standardy oceny ustawiłeś dla samego siebie. Należy skupić się na każdym małym kroku naprzód, a wszelkie problemy starać się spokojnie rozwiązywać.
OdpowiedzUsuńWierz mi, że w porównaniu z innymi jesteś bardzo "do przodu":)
KK
Cztery dni w tygodniu wykorzystane efektywnie - chylę czoła!
OdpowiedzUsuńCzasami zastanawiam się, jak wyglądają ludzie, którzy faktycznie liczą takie rzeczy... wychodzi na to, że znam ich osobiście. Lepiej spytaj się, ile dni w tygodniu robiłeś to co lubisz i byłeś z tego powodu szczęśliwy.
OdpowiedzUsuńrange rider