Dobrze mieć chwile cienia za sobą.
Właśnie słucham Off-Sesji na Trójce i przyznaję, że muszę częściej pilnować tej audycji. Dobre wrażenie jakie wywarł na mnie Kim Nowak zostało pogłębione przez Pink Frued. Grają sobie taki progresywny jazz, jeśli można tak to bezpiecznie określić. Co ciekawe, kojarzą mi się z moją płytą holenderskiej prominencji (właśnie- Strange Attractor), w podobnym stylu. No może o jakieś 40% bardziej psychodeliczne, ale czuje wspólne korzenie.
Po czymś takim dochodzę do wniosku, że trzeba znowu wyjrzeć z mojego wszechświata muzycznego i poszukać świeżej krwi...
O.
No dobra, psychodeliczność jest jednak na porównywalnym poziomie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz