To nie moja wojna panowie, naprawdę.
Od 2005 roku w Polsce toczy się wojna. Mniej lub bardziej zaciekła, z dłuższymi lub krótszymi przerwami ale jednak wojna.
W ostatnim artykule Rafał A. Ziemkiewicz przekonuje, że nie ma ucieczki od opowiedzenia się za jedną lub drugą stroną. Jesteś albo pisowcem albo platformersem. Nie zgadzam się, żadna z stron nie spełnia moich oczekiwań. Mogę obserwować jak dwie partie okładają się nawzajem za pomocą mediów, konferencji i od czasu do czasu za pomocą wyborów, ale to nie oznacza, że będe kogokolwiek wyrażnie popierać. Mój dylemat jest tym większy, że byłem za PO-PiS, czyli czymś co jest najbardziej nieaktualne w Polsce.
Zastanówmy się. PO jest obecnie przy pełni władzy i właśnie próbuje zdobyć przewagę w mediach publicznych. Mając za plecami TVN i w pewnym stopniu Polsat, PO będzie miała najbardziej komfortową sytuację od 1989r. Jedynymi mediami nastawionymi sceptycznie lub wrogo będzie zapewne Rzepa albo jakieś poboczne prawicowe gazety jak Nasz Dziennik czy Gazeta Polska (z całym szacunkiem). Zważywszy na silną pozycję mediów jako ośrodka społecznokształtującego, sytuacja może niepokoić. Prawda jest taka, że nie miałby nic przeciwko skoncentrowanej władzy w PO, gdyby nie fakt, że nie wykorzystują tego jak powinni, ale o tym później.
PiS zaraz po wyborach był w najbardziej komfortowej sytuacji jako opozycja: pokazali że są zdolni do zmiany, skupieniu się w pewnym stopniu na merytoryce (o ile wybory na to pozwalają) i poszerzeniu centrowego elektoratu. Jak wiemy, do czasu, co było spowodowane wyciągnięciem katastrofy Smoleńskiej na pierwszy plan.
Wyjaśnijmy sobie: nie mam zarzutów, że partia opozycyjna się tym zajmuję (zważywszy na fakt, że rząd jest delikatnie mówiąc mało energiczny w tej kwestii- choć wiadomo, niezależność prokuratury) tym niemniej nie stanowiłbym tego jako fundamentu partii. A po ostatnich wypowiedziach JarKacza (uwielbiam tą ksywę, w pełni oddaję jego krwiożerczość i kryptonacjonalizm) spodziewam się znacznego przesunięcia środka ciężkości właśnie w tym kierunku. PiS ma stać się partią zwartą i skoncentrowaną w jednym kierunku, bez malkontentów i maruderów (sayonara Migalski). Innymi słowy, PiS ma sporą szanse stać się partią wiecznie opozycyjną.
Dlaczego? Osobiście w Polsce wyróżniam trzy rodzaje prowadzenia polityki: moralną, wizerunkową oraz realną. Polityka moralna to prowadzona obecnie przez PiS. Nie ma tu zbyt dużej kalkulacji co do konsekwencji wizerunkowych, liczy się Prawda jako cel, z góry definiujący potrzebne środki. Z jednej strony można podziwiać taką postawę jako odważną ale z drugiej przy obecnym układzie opozycja musi mieć tez na uwadze inne posunięcia rządu. Inaczej rzekomy monopol staje się prawdziwy, a opozycja zasklepiając się w jednym temacie zamyka się w swoim żelaznym elektoracie. Ze jest to za mały elektorat na zdobycie władzy (obecnie), nie trzeba wspominać.
Polityka wizerunkowa, jak się domyślacie, jest obecnie domeną PO. Rząd obecnie nie potrafi rządzić (tj. realnie zmieniać rzeczywistość za pomocą określonych narzędzi) a jedynie zarządzać (tj. utrzymywać obecny poziom na stałym lub nieco lepszym poziomie- vide "ciepła woda w kranie" Cezarego Michalskiego). Innymi słowy: mamy do czynienia z próbą remontu państwa, przemalowaniem paru rzeczy, poprawieniu niedoróbek ale nie z generalną przebudową, która może się okazać niedługo konieczna (obym się mylił). Taki prowizoryczny remont jest mało kosztowy społecznie i gwarantuje stały poziom poparcia, nic zatem dziwnego, że PO na razie będzie go realizować.
I ostatnia polityka: realna. Polega na rządzeniu, bez oglądania się (w większości) na opinie publiczną, zmianach w państwie, nie tylko kosmetycznych ale i fundamentalnych. Ostatnim rządem który szedł w tym kierunku był rząd Buzka, oceniany przez wielu jako najgorszy. Zauważmy, że jako suwerenne państwo istniejemy przeszło 20 lat i de facto nie zmieniliśmy żadnych kwestii konstytucyjnych, mimo, że nie wszystko działa sprawnie albo w ogóle nie działa. Polityka realna nie opłaca się z żadnej partii (może bardziej PiS by zaryzykował, ale też nie jest pewne) więc status quo się utrzyma. Niech żyją podziały, każdy zna swoje role i pozycje.
Co mi pozostało? Czekać. Niestety, nie wiem za bardzo na co.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz