Primo: mierzyć siły na zamiary.
Jeśli mam zamiar kontynuować co tu robię, to muszę wsiąść głębszy oddech i spojrzeć co dotychczas napisałem. To będzie wymagało wytrwałości. I cierpliwości.
Pisanie o wszystkim oznacza u mnie pisanie o niczym.
Koniec offtopu. Zastanawiam się, czym jest dzisiaj wolność?
Żyjemy w czasach wolności. Wolność jako taka jest odmieniana przez wszystkie przypadki, jest na ustach wszystkich. W końcu jesteśmy wolni- po wielu latach możemy robić co chcemy- jako państwo i jako my, Ty, ja.
Socjologowie nie od razu zauważyli, że wolnością się można zachłysnąć. Sądziliśmy, że mamy opóźnienia do Zachodu, nasz wieczny kompleks pchał nas zatem do coraz dalszych przejawów okazania wolności. Obecnie mam wrażenie, że nasza wolność- jej definicja- coraz mocniej dyktowana przez media, nasze środowiska, kolegów, rodzinę. Uważam, że narzucana odgórnie wolność, z określonym już wcześniej ładunkiem emocji, skojarzeń i nomen omen obowiązków jest najgrożniejszą niewolą jaka nam obecnie grozi.
Konkretyzując, przejawem "wolności" promowanej obecnie może być pełna akceptacja różnych zachowań np: w sferze seksualnej. Nie poddając się temu nurtowi jesteśmy przeciwni wolności, a wręcz związani jakimiś zasadami, określanymi jako zacofanie czy skrajny konserwatyzm.
Powyższe zdanie jest tylko przykładem. "Niewola wolności" może dotyczyć wielu dziedzin życia. Wolność jest widziana obecnie przez pryzmat liberalizmu obyczajowego i na razie nic nie zapowiada zmian.
W moim przekonaniu wolność musi dopuszczać każdy wybór jaki jest możliwy. Związanie się zasadami, nie wiadomo jak surowymi, jest najbardziej paradoksalnym przejawem wolności ale i też najbardziej prawdziwym, bo wypływającym z naszej własnej woli, często na przekór przekazowi "mainstreamowej" wolności. Nasza wolność tym samym nie będzie oznaczać braku zasad, a przynajmniej tak długo jak my będziemy tego chcieli.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz