niedziela, 30 maja 2010

High Hopes

Jeden z lepszych utworów Pink Floyd ale nie tylko dlatego dzisiaj to przytaczam. Raczej ku pamięci, że potrafię niepotrzebnie mieć wielkie nadzieje, z których muszę później długo się leczyć. Życie.

Dobrze, że zacząłem znowu regularnie ćwiczyć, ale to chyba za mało. Miałem tak ambitne zamierzenia, a chyba skończę na 50% tego co zaplanowałem. Optymista, który siedzi głęboko we mnie krzyczy że mam się z tego cieszyć i nie marudzić. Co do drugiego absolutnie się z nim zgadzam.

Przydałby się jakiś bardziej przekonywujący maj.

2 komentarze:

  1. Wszyscy mają mambe, mam i ja... znaczy się. Wszyscy ćwiczą, będą z nas koksy że ja pierdolę, że tak sobie pozwolę pofolgować Mickiewiczowskim językiem~

    A kawałek zacny, z tego nowego PF chyba jeden z najlepszych.

    ~k

    OdpowiedzUsuń
  2. Ćwicz. Więcej. Nie ma dość, nie ma 50%, to nie działa. Masz czas pisać? To masz czas ćwiczyć.

    OdpowiedzUsuń