Dziś o falach
Pierwsza fala to niestety ta powodziowa: Łomianki na razie (odpukać) nie odczuły tego dzięki bohaterskiej postawie mieszkańców, żołnierzy, straży pożarnej i policji. Przyczyną tak silnego zaangażowania jest fakt, iż 80% Łomianek to tereny zalewowe. Szczęśliwie, mój dom leży na tych pozostałych 20% co zmienia faktu, że woda w piwnicy jest obecnie naszym stałym gościem. Wody gruntowe wraz z podnoszącym się poziomem Wisły są naszą osobistą powodzią. Wylewanie 20. wiadra przypomina syzyfową pracę.
Druga fala to ta z obrazu Hokusai: 36 widoków Góry Fuji- Wielka fala w Kanagawie.
Potężna fala z wierzchołkami zakrzywionymi jak pazury próbuje zatopić niewielkie, płaskie łódki rybaków. Mali ludzie wiedzą, że są bezsilni wobec żywiołu, mogą tylko czekać na nieuchronny koniec. Dla nas -widzów- fala się zatrzymuje, spiętrza, góruje nad nami, czekamy biernie aż nas zatopi.
Czasami trzeba przestać być rybakiem w łódce i czekać na zatopienie.
Czasami trzeba przełamać falę. Lub z nią plynąć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz